Prawa matki, czyli jak być mamą i nie zwariować

wpis w: Artykuły | 1

Jestem mamą. Czy moje prawa w tym momencie się kończą? Czasami mam wrażenie, że tak. Że jestem tylko i wyłącznie matką, bo mam dzieci, a ja sama nie istnieję. Sprzeciwiam się temu głośno! Oto mój dekalog matki:

prawa matki

  1. Mam prawo do zmęczenia moimi dziećmi – czasem nawet wielokrotnie w ciągu dnia, jeśli dzień był bardzo absorbujący. Albo wtedy, kiedy czuję, że mam już wszystkiego dość.

    prawa matki

  2. Mam prawo do nielubienia moich dzieci – a i one mają prawo mnie nie lubić. Zachowanie dziecka może wytrącić z równowagi i spowodować do niego niechęć. Jeśli nie lubię przez jakiś czas albo pewne cechy dziecka, to znaczy, że nie jestem robotem. Odczuwam emocje. Przezwyciężam niechęć, ale nie udaję przed sobą, że jej nie ma. Spychane uczucia wybuchają w najgorszym momencie, gdy tego nie chcemy.

    prawa matki

  3. Mam prawo do popełniania błędów – ten, kto nic nie robi, ich nie popełnia. Ten, kto robi dużo, często się myli.

    prawa matki

  4. Mam prawo do spokojnej, ciepłej kąpieli – a nie szybkiego prysznica. Po dwóch latach od urodzenia drugiego dziecka zorientowałam się, że od kilku lat nie miałam prawdziwej, spokojnej kąpieli, w której nikt mi nie przeszkadzał. Kiedy nie spieszyłam się nigdzie; nie bałam się, że nagle dziecko się obudzi i będę musiała mokra wybiec z łazienki. Ta prosta przyjemność – wygrzanie mojego ciała w gorącej kąpieli, leżenie z zanurzonymi uszami, słyszenie szumu wody, relaksuje mnie bardziej niż inne czynności razem wzięte. Daje energię na kolejne kilka tygodni. Pozycja obowiązkowa, aby regenerować ciało i umysł.

    prawa matki

  5. Mam prawo do zdenerwowania się – nie lubię tego, ale czasem tracę cierpliwość. Zdenerwować może mnie wszystko, ale to nie znaczy, że za każdym razem w tym momencie tak poczuję. Przeżywam gorsze chwile, ale nie zawsze potrafię zatrzymać je w sobie. Bycie rodzicem to ciągłe balansowanie: jak przekazać nawet złe uczucia, nikogo nie raniąc i dając dobry przykład.

    prawa matki

  6. Mam prawo do własnych zainteresowań – moje dzieci to nie jest cały mój świat. Są najważniejszą jego częścią, ale nie jedyną. Jeśli zamknęłabym się tylko i wyłącznie na nich, to co będzie, jak już stworzą swój własny świat? Jakim cudem odnajdę wtedy siebie, skoro przez dwadzieścia lat nie będę istnieć?

    prawa matki

  7. Mam prawo do odpoczynku – i to nie tylko wtedy, gdy już śpią. Jeżeli nie nauczę ich i siebie odpoczywać, to nigdy nie docenią odpoczynku i z pewnością nie nauczą się pomagać. Bo przecież mama zrobi to wszystko, a o siebie nie musi zadbać – nie mówiła nigdy, że musi odpocząć.

    prawa matki

  8. Mam prawo do pomocy przy opiece nad dziećmi – nie chcę być niewolnicą własnych dzieci, ani niewolnicą męża, czy rodziny. Muszę się nauczyć prosić o pomoc i z niej korzystać, jak tylko się da. Nawet, jeśli nie wszystko będzie zrobione jak ja bym chciała. Nie będę perfekcjonistką i udręczoną „matkopolką” – jak inaczej moje dzieci nauczą się tego, że kobieta nie jest współczesną niewolnicą?

    prawa matki

  9. Mam prawo do chorowania w spokoju – jeśli moje ciało podupada, to znaczy, że jest przeciążone. Chorowanie to nie jest wzięcie zwolnienia z pracy, ale równocześnie zajmowanie się domem i dziećmi tak, jakbym była zdrowa. Nie da się wymienić baterii i robot gotowy. Naładowanie od nowa baterii trwa jakiś czas.

    prawa matki

  10. Mam prawo do bycia człowiekiem – tyle i aż tyle. Nie jestem mamą, żoną, kobietą, córką, siostrą, pracowniczką. Jestem człowiekiem. Człowiekiem jest też moje dziecko. Jesteśmy sobie równi, choć na innym etapie życia. Kiedyś te proporcje się zmienią. Tylko czy nauczę tego dzieci, że ja też jestem człowiekiem i zawsze nim byłam, jeśli sama tak nigdy nie traktowałam siebie?

Czy dodasz coś od siebie? Czy pominęłam jakieś prawa matki?

  • Dorota Musielak

    Mam prawo tęsknić za dziećmi gdy dorosną.